271 dzień wyprawy
Nie jest łatwo trzymać auto nad brzegiem rozszalałego oceanu. W tym regionie Meksyku często szaleje Santa Ana. To wiatry, charakterystyczne dla tego regionu. Mówię „szaleje” bo wiatr potrafi dochodzić do 25 węzłów, jak podają źródła 146 km na godzinę. Co prawda nie tutaj, na wybrzeżu, ale w miejscu powstawania, czyli na południowym krańcu pustyni Mojave, w kanionie Santa Ana. Podobno i stąd jest nazwa tych wiatrów, choć niektóre źródła podają także kanion Santa Ana czyli szczelinę wodną przez którą rzeka Santa Ana przepływa miedzy górami Santa Ana a wzgórzami Chino (Chino Hills).
Wiatry Santa Ana to niezwykle suche prądy powietrza, które wieją
ze wschodu lub północnego zachodu (w stronę oceanu).
W mieszkaniu na szczęście gdzie przebywamy nie są one szczególnie odczuwalne, pomimo, że wszelkim szczelinami wdzierają się podmuchy. Na zewnątrz jednak jest dosyć wietrznie, do tego stopnia, że gdy dziś zdecydowaliśmy się obmyć auto, korzystając z tego, że musieliśmy w końcu opróżnić zbiornik z wodą, to szybciutko auto nam przez wiatr obeschło.

Popołudnie spędzamy z mimozami, wieczór nadchodzi szybko, a my tradycyjne przed 20 już w łóżku..

25.11.2023
——————————-



