369 dzień wyprawy
Soboty są całkiem miłe. My dziś pojechaliśmy do pieska na pilnowanie go. Iwona i Andrzej w San Diego. Andrzej chory. Okazuje się że lekarz ma podejrzenia co do zapalenia płuc, albo jakiś takich śladów na płucach… W każdym razie Andrzej dostał antybiotyk, a my mieliśmy chwilę oddechu z Alim. Wieczorem czas na super indyka na kolacje. Gotowego kupujesz w sklepie, ale udko takie miękkie, że rozpływało się w ustach. Wieczór z kotką Fridą. Położyła się z nami do łóżka. To Magdy kot, którym jako jednym z trzech się opiekujemy…
Także dzień „drobiowy” – pies, kot i indyk… 🙂

02.03.2024
——————————————



