624. Wtorkowe przemyślenia

624 dzień wyprawy

Wczoraj znowu był rynek, uliczny targ. Znowu pełno śmieci. Ja jak zwykle jadłam tacoski, tym razem zaprosiłam też Iwonę by mi towarzyszyła. Poszłam więc na rekord, bo zjadłam jednego z camarones (krewetkami) i drugiego w innym miejscu z borrego, czyli baraniny. Obydwa pyszne.

Porobiłam parę zdjęć różnych bezsensownych gadżetów, które tutaj próbują sprzedać. A poza tym świat kręci się w swoim rytmie o przodu.

12.11.2024

—————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.