Peru – Dzień 393

Dzień trzysta dziewięćdziesiąty trzeci 21.10.2019

Poniedziałek. Dziś postanowiliśmy jechac do Sunatu i przedłużyć nasze pozwolenie na samochód. Jak zwykle nie jest to proste, najpierw szliśmy za daleko o prawie 2 km, bo okazało się ze Sunat zmienił siedzibę. Potem próbowaliśmy długo coś załatwić, ale większość panienek jak po prostu pustaki wielkie. przed jedenastą zrobiliśmy przerwę i pojechaliśmy do Miraflores, takiej dzielnicy Limy do Laryngologa. Krzysiek bardzo narzekał ostatnio na słuch i okazało się ze słusznie, pojechaliśmy do lekarza, który notabene spóxńił się na umówioną wizytę o 40 minut ! Peru. Dzień dobry. Ale zaradził, przepłukał i jest ok.

sdr dav

Wróciliśmy do Sunat, udało nam się jakos złożyć wniosek o przedłużenie i teraz musimy czekać. Dramat. Po południu dostaliśmy wzór umowy/ ugody od motocyklisty. Dwa zdania. Że w związku z wypadkiem obie stony są odpowiedzialne i nikt nie ma roszczeń. Mmniej więcej. No to wróciliśmy do puntku wyjścia, o którym rozmawialiśmy w czwartek i sami musieliśmy takie porozumienie stworzyć.  Wysłaliśmy to do konsulatu z prosbą o sprawdzenie czy jest ok, i do zainteresowanego. Jesteśmy  umówieni na jutro do notariusza… Boze, jak ja już chce wyjechać z tej Limy

aaaaa070 aaaaa071

Załatwiamy jeszcze sprawy związane z codziennym funkcjonowaniem. Jak zwykle zakupy, oddajemy ciuchy do pralni.

sdr

jezu3