800. Same rocznice

800 dzień podróży

Niesamowite. Stuknął nam już 800 dzień w podróży. Wiele bardzo wiele się działo w tym czasie. Ruszyliśmy w 2023 z Meksyku, z Veracruz, potem USA potem Kanada potem Alaska, potem przez Stany do Meksyku potem Hawaje, Japonia Hiszpania i Polska. Dużo się działo.

Dziś stuknęła nam ósemka z dwoma zerami. Nie w baku (chociaż byłoby miło), tylko na liczniku dni. Osiemset dni w drodze. Brzmi jak tytuł książki, trochę jak legenda, a trochę jak dziwny sen, w którym nie możesz się obudzić, bo ciągle coś nowego cię woła.

Przez te wszystkie miesiące zmieniały się krajobrazy, języki, smaki i kształty nieba. Zmieniali się też ludzie — ci mijani na chwilę i ci, którzy zostali w nas na dłużej. My też się zmieniliśmy. Plecy może bardziej bolą, ale za to oczy widzą więcej. I mniej się spieszą.

Czy po 800 dniach w drodze jesteśmy bliżej odpowiedzi na pytanie, po co to wszystko? Może nie. Ale za to wiemy, że odpowiedzi są przereklamowane.

Dziś nie będzie wielkiego podsumowania. Tylko jeden kęs czegoś pikantnego, jeden zachód słońca więcej, jedno kolejne: „A co, jeśli pojedziemy na Labador do ile musimy mieć więcej kasy na paliwo?

Do zobaczenia przy 1000.

A pozatym dziś kolejna rocznica ślubu. Ależ to niesamowicie sie składa. Świętujemy na tacosach. Dosiadł się kotek…

07.05.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.