Chile – sto trzeci wyprawy

Valparaiso - piękne widoki

Valparaiso - piękne widoki

Dzisiaj wycieczka do Valparaiso. Oddalony o parę kilometrów od naszego hotelu duży port w Chile. Miasto było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Historia miasta jest długa, bo pierwsze wzmianki dotyczą XVI wieku. Miasto wyrasta niemal z Oceanu Spokojnego, większość domów stłoczona jest na wzgórzach, które osłaniają port.  Szerokie ulice usytuowane są zgodnie z linią brzegową i razem z nią zakręcają. Do miasta dojeżdżamy autobusem miejskim, przystanek mamy przy samym hotelu, a koszt przejazdu to 400 peso chilijskich za osobę.Na stokach wzgórz i pomiędzy nimi w dolinach  spacerując można się zagubić.

Valparaiso

Valparaiso

To prawdziwy labirynt krótkich, małych uliczek, schodów, wąskich przejść czy zaułków. Ponieważ miasto położone jest na stromych zboczach, zbudowano już pod koniec XIX wieku kolejki  liniowe, a raczej pojedyncze wagony, nieco podobne do wagonów linowych kolejek na Kasprowy czy gdzie tam.  Przyklejone do zboczy, przewożą pasażerów pomiędzy poszczególnymi poziomami miasta.Nieco trudu trzeba sobie zadać, by znaleźć przystanki tych wagoników, bo zwykle są schowane w gąszczu uliczek, ale jak już się znajdzie jedną, to później wiadomo czego szukać. My też fundujemy sobie przejazd takimi elewatorami.

Valparaiso - kolejka linowa, jedna z kilku w mieście

Valparaiso – kolejka linowa, jedna z kilku w mieście

Zbudowane na samym początku XX w funkcjonują do teraz. Archaiczne mechanizmy nadal działają i wjeżdżamy kilkadziesiąt metrów w górę. Z tarasów rozpościera się piękny widok na wzgórza i ocean.Miasto ma swój niewątpliwy urok, najciekawszą rzeczą, poza gęstwiną uliczek i zakamarków jest ogromna ilość graffiti.

Valparaiso - miasto graffiti

Valparaiso – miasto graffiti

Na starym mieście, a dokładnie w dzielnicy Concepcion nie ma praktycznie domu, który nie byłby ciekawie pomalowany. Dzielnica ta wygląda często jak miejsce dla artystów i niebieskich ptaków, którzy wiele nie potrzebują, często nic nie robią, albo lepią czy dziergają coś, by później sprzedać turystom.Po południu wracamy do hotelu. Niestety nie zjawił się żaden z dwóch zapowiedzianych potencjalnych kupców motorów. Tak. Myślimy o ich sprzedaży pod koniec podróży, aczkolwiek niechętnie. Albo chętnie. Trochę ambiwalentne mamy odczucia co do tego pomysłu. Ale jakaś idea jest, pytanie teraz, czy możliwa do zrealizowania. Zobaczymy… podczas tej podróży rodzą się różne opcje, a wiadomo, życie i tak weryfikuje wszystko. Mamy w zanadrzu jeszcze  inne pomysły…W sklepach pojawiły się zajączki czekoladowe. To znak, że Wielkanoc już wkrótce. My się nie wybieramy do Polski na Święta Wielkiej Nocy. To tak gwoli informacji…

Valparaiso

Valparaiso

Wieczorem idziemy jeszcze przejść się po głównej ulicy Vina del Mar – Avenida Valparaiso. To deptak, przypominający sopocki Monciak, czy Krupówki w Zakopanem.  Nawet kilku mimów się trafia, dużo ulicznych grajków i tym podobnych atrakcji dla turystów. Pełno knajpek i sklepów. Trafiamy do jednego z nich. Niby bielizna, mąż mój mówi, że sex shop, więc wchodzimy. Jednak bielizna, haleczki, rajstopy, podwiązki, pasy do pończoch i majtki. Te ostatnie zwłaszcza przykuły nasz wzrok. Ogromny wybór majtek z silikonowymi wkładkami. No tak, tu jest Ameryka Południowa. Ideał piękna ma wielką, kształtną…. Wielkie kształtne pośladki. Tak zwane pośladki Jennifer Lopez. To znaczy, że duże, okrągłe. Więc dla tych, które mają za mało, piękne majtki z wkładkami silikonowymi. Do wyboru, do koloru, różne rozmiary, wzory, kolory.

Mój mąż za to bezkarnie może patrzeć na pośladki innych kobiet, bo wymyślił zabawę, zgadywanie, która ma te majtki z silikonowymi wkładkami, a która nie…

Napisz do nas
Facebook
YouTube