816 dzień podróży
Loty nigdy nie są przyjemne chyba że ktoś lata rzadko i kojarzy mu sie to tylko z urlopem. My wiemy, że będzie to cudowne spotkanie z rodziną i przyjaciółmi, ale podróż to pasakra. Lot mamy wieczorem, o 20.
816 dzień podróży
Loty nigdy nie są przyjemne chyba że ktoś lata rzadko i kojarzy mu sie to tylko z urlopem. My wiemy, że będzie to cudowne spotkanie z rodziną i przyjaciółmi, ale podróż to pasakra. Lot mamy wieczorem, o 20.
815. dzień wyprawy
Dzisiaj 22 maja, wobec tego jest dzień dla mnie, co mój mąż wziął sobie bardzo do serca i zamówił mi wyjazd na Żuławy, tak prawie… ale o tym kiedy indziej, bo wyjazd wyjazdem, a dziś jadę do muzeum obejrzeć moje ulubione dwie Fridy (Dos Fridas).
814 dzień wyprawy
Stolica Meksyku nas już nie zachwyca tak jak kiedyś. Jest dosyć gorąco, nie jesteśmy przyzwyczajeni, bo jednak Rosarito ma zupełnie inny klimat. Druga rzecz, to tłumy, po prostu tłumy ludzi. Zmęczeni jesteśmy tym.
Druga sprawa, brud i pełno ubogich na ulicach.
813 dzień wyprawy
No to wylatujemy. Wreszcie ten dzień nadszedł, długo wyczekiwany. Na lotnisku czekamy, wsiadamy do samolotu. Luis zamknięty, czeka. Heble odłączone.
Nie mogliśmy wylądować, nad Mexico City wielka burza, nie było pozwolenia na lądowanie, krążyliśmy nad lotniskiem .. a potem tak trzęsło, jak nigdy.
812 dzień wyprawy
Pakujemy się. Jutro wyjazd, a raczej wylot do Mexico City. Walizki już gotowe, prawie. Lecimy tylko z podręcznym. Wszystko sprzątamy w aucie, pakujemy ciuchy, potem na Playas, załatwiamy ostatniego dnia wszystkie rzeczy, które jeszcze zostały, a i tak okaże się że Ferdek jeszcze musi przyjść jutro czyli i tak wszystkiego nie zrobimy..
811 dzień wyprawy
Skoro niedziela, i to ostatnia niedziela, to wiadomo, działamy. Trzeba zrobić salon fryzjerski i raz jedna, raz druga jest fryzjerką. Są durne plotki, kto gdzie i z kim. I że tak nie wolno i że to głupota.
Ale zanim farbowanie to brunch, czyli jemy pyszne ostiones po rockefelersku, czyli ostrygi Rockefeler zapiekane ze szpinakiem i serem.
810 dzień wyprawy
Luisek ma tyle miejsca i taki sprzęt że bez problemu mój mąż może przygotować pełny obiad który smakuje wyśmienicie.
Jest piekarnik, jest trzy palnikowa kuchenka. Można spokojnie kurczaka zrobić, ugotować ziemniaki, pieczarki przysmażyć. I tak dalej i tak dalej.
809 dzień wyprawy
W Luisie jest tyle miejsca, że bez problemów można ćwiczyć. Oczywiście lepiej by było, gdyby ćwiczący miał tak o 10 cm mniej, ale i tak jest dobrze…
U nas dużo się dzieje. Założyli rolety na Punta Azul. Nareszcie.
808 dzień wyprawy
Pamiętajcie, że Meksyk to stan umysłu. U nas ciągle od ponad tygodnia walka z wiatrakami, a raczej z indolencją biura do spraw ścieków i kanalizacji. Nie chca przyjechac przeczyścić, jakieś cuda wianki a ścieki nie spływają tak jak trzeba, ogólnie szkoda słów.
807 dzień wyprawy
Od dłuższego czasu rozglądaliśmy się za samochodem. Dużo było prób i przymiarek. Dużo rozbija się o to, że nie możemy wjechać do Stanów, bo nie chcemy nadwyrężać wizy. Chcemy na początku lipca wjechać na pół roku, mieć te pół roku bez problemu.