414 dzień wyprawy
Cóż za piękny dziś tytuł. Nadmienić trzeba, że chodzi o sztuczną trawę. Krzysztof zakłada ją dziś na ten mały tarasik za domem w Punta Azul. Nie było to łatwe kupić ją, bo ceny w Meksyku z kosmosu, ale niestety trzeba było.
414 dzień wyprawy
Cóż za piękny dziś tytuł. Nadmienić trzeba, że chodzi o sztuczną trawę. Krzysztof zakłada ją dziś na ten mały tarasik za domem w Punta Azul. Nie było to łatwe kupić ją, bo ceny w Meksyku z kosmosu, ale niestety trzeba było.
413 dzień wyprawy
Wczoraj Krzysztof zrobił wpis, że niby leniwa niedziela. Guzik prawda. Po pierwsze to ja pilnie i intensywnie pracowałam nad tekstem, żeby go skończyć, ale niestety nie udało się w sobotę, bo Iwona zarządziła, że jest sobota to mimozujemy… 🙂 Chciałam nadrobić w niedzielę pracę, ale niestety Krzysztof wpadł w fatalizm i sprawdzając różne rządowe strony amerykańskie wymyślił, że nas nie wpuszczą do USA, a zwłąszcza jego, bo nie ma juz ważnej wizy, bo za długo jest w Stanach.
412 dzień wyprawy
Dzisiaj większość z domowników zajmuje się swoimi sprawami. Moja piękniejsza połowa od jakiegoś czasu intensywnie ćwiczy z samego rana aby wypracować i utrzymać formę na długie wędrówki po Japonii. Andrzej i Iwonka zajmują się swoimi sprawami. A mają ich sporo na głowie, bo zarówno biznesy jak i planowanie swoich wyjazdów ( o czym wkrótce), zajmuje sporo czasu.
411 dzień podróży
Miejsce jest po prostu wymarzone. A z drugiej strony bieda aż piszczy. Nie ma to nic wspólnego z bogactwem Meksyku. Targ rybny w Popotla jest smutny, gdy nie ma słońca, a ciemne chmury wyłażą z oceanu. Ale możesz kupić tu i ostrygi i homary i kraby.
410 dzień wyprawy
Dziś rano wyjechał Jurek z Michałem. Znaczy nie sami, Iwona ich na granicę do Tijuany odwiozła. A u nas za to pracowity dzień. Ja siedzę i piszę, bo ostatnio się trochę drobnych tekstów namnożyło. Co bardzo dobrze z drugiej strony bo na jakieś waciki będzie 🙂 czytaj, na jedzenie w Japonii… Także dzień mija szybko, pracowicie…
Krzysiek próbuje na inne strony dać ogłoszenie o sprzedaży Defendera, bo póki co nikt się na razie nie zgłasza.
409 dzień wyprawy
Rozsądek w kwestii wjazdu samochodem na plażę zależy od wielu czynników, takich jak warunki terenowe, przepisy lokalne, umiejętności kierowcy, rodzaj samochodu oraz świadomość potencjalnych zagrożeń. W zależności od konkretnych okoliczności, wjazd samochodem na plażę może być rozsądną opcją, o ile są przestrzegane odpowiednie środki ostrożności i respektowane przepisy.
408 dzień wyprawy
Pomimo że formalnie jesteśmy ciągle w podróży, to jednak dopada nas czasem okres „prozy życia”. Oczywiście nie jest on jakoś szczególnie męczący. Jednak mamy wówczas trochę mniej energii. Dzisiaj jest taki niewielki dołek. Za oknem niby ładna pogoda i cieszymy się chociaż z tego.
407 dzień wyprawy
Dzisiejszy dzień przynosi nam nową znajomość. Do Meksyku przybywają znajomi Iwony i Andrzeja z USA, a konkretnie z Chicago. Ma być to krótka wizyta około 3 dni. Zatem my rano po kawce i śniadaniu udajemy się na budowę w celu obgadania kilku spraw z kilkoma Meksykańczykami… 😉 A Iwonka jedzie na lotnisko do San Diego po gości.
406 dzień wyprawy
Trochę przewrotny dziś nagłówek we wpisie. Oczywiście że poniedziałki kojarzą się najczęściej mniej ciekawie niż pozostałe dni. A to za sprawą tego że są pierwszym dniem po weekendzie. No i oczywiście to jest przyczyna tego że mało kto je lubi… Jednak u nas jest od bardzo dawna całkiem inaczej, nieszablonowo.
405 dzień wyprawy
Wyjazd do Japonii nabiera kształtów. Mamy już opracowany plan. Wyjeżdżamy 22 kwietnia do San Diego z Iwoną. Następnie koło lotniska wypożyczamy auto i jedziemy spokojnie do Los Angeles. Tam śpimy w tym samym hotelu co ostatnio w drodze na Hawaje.