264 dzień wyprawy
Jak to zwykle jest, czas powoli leczy rany, jakiekolwiek by nie były. Ale oczywiście w naszym przypadku raczej rany takie emocjonalne. W czwartek i piątek byliśmy mocno przybici i przygnębieni. Dziś już troszkę inaczej patrzymy na świat, na ewentualną operację, na ewentualny powrót do Polski….