Kolumbia – dzień 703

Co za pokręcony dzień dzisiaj. Wstaliśmy rano i zaraz po porannej kawie zabraliśmy się do pracy. Powoli ustala się taki rytm, że pracujemy od świtu. Dziś nie było mąki i nie było zatem chleba na śniadanie. Jedliśmy późńo omlety, a wszystko przez to, że dużo pracy. A na 15 jechalismy na rehabilitację. Potem zakupy i znowu dzień minął. Wieczorem trochę pracy. Ostatnio ciągle w tv informacje, jak to od września będą poluzowywać restrykcje, ale i tak ciągle nie wygląda to najlepiej. Ciągle maski, ciągle dystans, ciągle w sklepach pico i cedula, czyli nie wejdziesz jeśli nie masz odpowiedniego nr w paszporcie. Ech…

A do tego wszystkiego jeszcze oboje nas dziś złapał straszny ból głowy. Jakieś ciśnienie, bo od południa zebrały się chmury, duże, ciemne, granatowe. A burzy ani widu, ani słychu…

Dzień siedemset trzeci – 26.08.2020

———————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.