73. Na odludziu….

73 dzień wyprawy

O poranku obudziło nas wschodzące słońce. Około 6 już było całkiem jasno. Wczorajszy wiatr jakby ucichł i spokojnie mogliśmy wypić tradycyjną poranną kawę. Potem postanowiliśmy przenieść się na nieco bardziej odludny i odleglejszy kraniec zbocza kanionu. Po kilkunastu minutach powolnej jazdy po skałach,unikając dużych głazów i omijając dziury, stanęliśmy 15 metrów od krawędzi kanionu z takim widokiem…

Naprawdę jest to niesamowite miejsce, gdzie można znakomicie odpocząć od cywilizacji, od tłumów ludzi, goniących za czymś przez cały czas.

72. Kierunek – dzikość

72 dzień wyprawy

Ranek wspaniały. Rześko, ale bez ironii. Po prostu znakomite 16 C. Jak na pobudkę w Defenderze to znakomicie. Nie trzeba się ubierać zbyt mocno przed wyjściem z auta. No i poranna kawa smakuje lepiej. Poranek mija na ustalaniu gdzie, kiedy i po co jedziemy… Potem ja trochę pracuję, Krzysiek też, bo sprawdza całego Defendera pod względem techniczno mechanicznym… Dokręca kilka śrubek bo zdążyły się już poluzować.

67. Moje marzenie – Subway Cave, czyli jaskinia w Sedonie

67 dzień wyprawy

Dziś wspaniały dzień! Wstajemy skoro świt, budzi nas wyjątkowy wschód słońca. Dziś też się trochę śpieszymy chcemy być w miarę wcześniej na parkingu przy szlaku do Sedona Subway Cave, czyli  niezwykłej jaskini w kształcie tuby. Parkingi do poszczególnych atrakcji nie są zbyt duże i potem jest trudno znaleźć wolne miejsce na samochód.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube