Przez Atlantyk – Dzień 26 – przekroczenie równika

P1001030 do strony

Dzień dwudziesty szósty – 19.10.2018

Czas nie idzie na statku równym tempem. Mam wrażenie, jakby przyśpieszał tak, że jutro miałoby przyjść wcześniej niż normalnie. W dzisiejszy piątkowy ranek przekroczyliśmy równik.

Absolutnie pewną rzeczą jest chrzest kadetów na statku podczas takiego rejsu. Przy okazji załapują się też na ten rytuał pasażerowie, ale przede wszystkim ważne jest to, żeby kadeci, którzy pierwszy raz przekraczają równik mogli w zabawny sposób przejść przez swoja inicjację…

Od połowy dnia trwają przygotowania do tego ceremoniału. Filipińczycy przygotowali specjalny tor przeszkód, ustawili na sztorc  koła ratunkowe. Przez nie będą przechodzić na czworaka kadeci (jak się później okaże niektórzy pasażerowie również).

IMG_3160 do strony

O 15.30 porywają mnie od męża. Może w jasyr, ale nie. Przebierają mnie za królową. Będę asystować Neptunowi. To oznacza mniej więcej, że mam stać obok niego i pięknie wyglądać. Szaty są zrobione z prześcieradeł. Cerilo Dale, trzeci oficer opasuje mnie białym materiałem i zszywaczem spina po bokach, tak by moja suknia królowej nie zsunęła się przypadkiem. Zbyt szybko.

Przy moim boku Król Mórz. Młody, przesympatyczny Filipińczyk o imieniu Paul, jeden z lepszych graczy w koszykówkę na tym pokładzie. Jego to przynajmniej rozebrali do majtek i dopiero wtedy założyli strój. Powiem Wam że naprawdę było na co popatrzeć…

P1001027 do strony

Przechodzimy z kapitańskiego mostka na tył statku, gdzie czekają na nas pasażerowie. Oczywiście Katharina i Rainhold, wymigują się od uczestnictwa. Nie i koniec. Ich sprawa. Już od jakiegoś czasu zauważamy, że wyraźnie dystansują się od reszty. Kwas jak zwykle, ale nikt tu do niczego pasażera nie zmusi. Chyba że kapitan, ale po co.

IMG_3207 do strony

Podobnie Willy, głównie ze względu na swoją tuszę, nie przeciśnie się przez koło ratunkowe, więc niestety musi zrezygnować z uczestnictwa w przechodzeniu przez środek koła. Na początek dwóch kadetów dzielnie radzi sobie z torem przeszkód. Wcześniej pierwszy oficer dokonuje ceremonii postrzyżyn. Bierze maszynkę do golenia, parę ruchów i dwóch kadetów nie ma po boku pasma włosów, do gołej skóry.  Przygotowana jest już ryba w miseczce, z niewielką ilością wody (i tak nie będziemy mogli utrzymać świeżości tej ryby). Kapitan bierze rybę za ogon i do każdego kadeta, a później pasażera przybliża ją do jego ust i mówi „kiss the fish” (pocałuj rybę). Następny krok to wypicie czarodziejskiej mikstury. To mieszanina bardzo mocnej kawy, oleju, innych świństw. Oczywiście ilości śladowe, nawet kadeci, nie piją więcej niż 20 ml. Potem wszyscy nowo ochrzczeni  zostają wpuszczeni do basenu, żeby mogli sobie tam odpocząć, czy obmyć się po tym całym chrzcie. Jeszcze pamiątkowe zdjęcia, długi czas dla fotoreporterów. A potem już trzydzieści minut na przebranie i za chwilę zacznie się uroczysta kolacja.

P1030304 do strony

Kolacja jest wspólna, W dwóch połączonych mesach siedzą razem ze sobą Filipińczycy i oficerowie. Filipińczycy w jednej sali, pasażerowie i oficerowie w drugiej. Kucharz przygotował bardzo przyjemne jedzenie, pieczony łosoś, indyk, kalmary, biała kiełbaska (całkiem dobra), pieczony prosiak, krewetki, sałatki. Życie ma sens. Oprócz szczególnej okazji, jaką był chrzest, Andriej, mechanik, ma dziś urodziny. Pojawiają się tak zwane śladowe ilości alkoholu, które szerokim strumieniem płyną, aż do późnych godzin nocnych. Na koniec jeszcze tańcujemy przez chwilę, boso. Na szczęście nie trwa to długo, bo tuż przed północą okazuje się, że jestem jedyną kobietą, a wokół mnie dziesięciu mężczyzn.  Wymykamy się zatem z imprezy…

P1011085 do strony

W środku nocy jesteśmy jeszcze przez chwilę na basenie, bo paru dzielnych oficerów podjęło decyzję o nocnej kąpieli. Błyszczą żółto niebieskie światełka dookoła zadaszonego miejsca przy basenie. Słychać rytmiczny pomruk silników i szum wody za rufa statku. Mąż siłą zaciąga mnie do kabiny. Nie wolno się kąpać lekko wstawionej kobiecie z obcymi mężczyznami w jednym, relatywnie niewielkim basenie.

A ja się przecież słucham.

Napisz do nas
Facebook
YouTube