1045. Portero

1045 dzień wyprawy

Dalej czuję się kiepsko. Katar upierdliwy, zatoki, słabo też z oskrzelami. Wyjeżdżamy z tego kampingu przy gorących źródłach. Byłam jeszcze je rano obejrzeć. No nie jest to szał uniesień. Dość dużo ludzi (bo źródła niewielkie) raczej ludzie, którzy śpią tuż obok źródeł na dziko. BO okazało się że ten BLM na którym spaliśmy to raczej jest płatny… Ale my nie zapłacilismy. Na jedna noc. A jakos tak wyszło, nie było hosta, nie było jak i jakos tak poszło.

POtem pyjechaliśmy. Pojechaliśmy już bardzo blisko Tecate, granicy którą będziemy 9 stycznia przekraczać. Na kamping Portero.

w tak zwanym między czasie – ostatnie zakupy w El centro…

07.01.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.