1099. Kaktusy i wieloryby…

1099. Dzień wyprawy

Poranek na pustyni zaczęliśmy grubo przed świtem. A właściwie ja zacząłem przed świtem. To jeszcze skutek braku adaptacji do różnicy czasu… Chwile po 7 już byliśmy w drodze przez pustynię. Przed nami ponad 200 km do Guerrero Negro. Dojeżdżamy tam sprawnie, droga wąska i dużo niewielkich wzniesień. A dookoła kaktusy po horyzont…

Robią niesamowite wrażenie…

Wieloryby szare

Guerrero Negro w Baja California Sur to jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc na świecie do bliskich spotkań z wielorybami szarymi (Eschrichtius robustus). To właśnie tutaj znajduje się Laguna Ojo de Liebre, która szczyci się największą na świecie koncentracją tych ssaków. Laguna ta jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, ponieważ służy wielorybom jako bezpieczne miejsce do rozmnażania się i rodzenia młodych. Szacuje się, że w szczycie sezonu, który przypada na luty i marzec, w jej wodach może przebywać nawet 2000 osobników.

Wieloryby szare pokonują gigantyczny dystans od 16 000 do 22 000 kilometrów z zimnych wód Arktyki, aby dotrzeć do ciepłych lagun Meksyku. Co roku w tym regionie przychodzi na świat ponad 60% globalnej populacji tego gatunku. Nowo narodzone młode mają około 4,5 metra długości i ważą blisko tonę. Dorosłe osobniki osiągają imponujące rozmiary od 11 do 15 metrów długości i wagę dochodzącą do 45 ton.

Niezwykłą cechą wielorybów w Guerrero Negro jest ich naturalna ciekawość i przyjazne nastawienie do ludzi. Zwierzęta te często same podpływają do małych łodzi turystycznych, zwanych pangas, szukając kontaktu. Zjawisko to sprawia, że turyści mają unikalną szansę na dotknięcie wieloryba, co jest możliwe niemal wyłącznie w tym regionie. Wycieczki trwają zazwyczaj około 4 godzin, z czego połowę czasu spędza się bezpośrednio na obserwacji tych gigantów na wodzie.

Po dotarciu do Guerrero Negro udało nam się jeszcze na dziś załatwić rejs na zatokę. Najpierw busem z innymi turystami jedziemy do małej przystani, a potem spędzamy prawie 3 godziny na łodzi obserwując te wielkie ssaki…

Po południu decydujemy że jedziemy jeszcze dalej. Po 2 godzinach dojeżdżamy do San Ignacio. Piękna oaza wraz z misją. Meldujemy się w hotelu, dożo tańszym niż ten poprzedni. i idziemy rozeznać się w terenie.

02.03.2026

————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.