1100. Morze Corteza…

1100. Dzień wyprawy

Dzisiejsza noc była bardziej komfortowa. To znaczy przespana w większej części. Obudziliśmy się koło 6 rano dopiero. Poszliśmy „polatać” dronem nad San Ignacio. Widok z góry naprawdę robi wrażenie. Dosyć zwarte miasteczko z górująca misją na jego obrzeżach. A dookoła kaktusy, pustynia i trochę wzniesień… Kwintesencja Baja California i naszej przebytej drogi!

Potem ruszyliśmy w kierunku Morza Corteza. To druga strona półwyspu i wschód lądu. Po ponad godzinie zatrzymujemy sie w miejscowości Santa Rosalia. Ciekawe miasteczko z lekko francuską nutą w architekturze. Zwiedzamy słynny kościół, który zaprojektował Gustaw Eifel. Ten od wieży w Paryżu!. Kupujemy lody i ruszamy dalej. Nad wybrzeżem pojawiają się mgły i trochę chmur, ale szybko znikają za kolejnymi kilometrami…

Kolejny przystanek to Mulege. Miejscowość ze sławetną historią. To tu w wojnie amerykańsko – meksykańskiej obrońcy nie pozwolili na zdobycie tego puebla. Jako jedyne na całym półwyspie oparło się amerykanom. Zyskało miano pueblo heroica. Przejeżdżamy jego uliczkami i chłoniemy klimat.

Kolejne 3 godziny to obiadek gdzieś przy drodze z naszych zapasów. A potem droga do Loreto. Spora miejscowość i bardzo turystyczna. Hotele drogie… Znajdujemy mniej komfortowy za 65 USD. Na jutro załatwiamy kolejna atrakcję…..

03.03.2026

———————————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.