1101. Nurkowanie…

1101. Dzień wyprawy

Na 1101 dzień wyprawy zaplanowaliśmy spore atrakcje. Pobudka o 6,30, szybkie śniadanie i przepakowanie sprzętu. Postanawiamy też zostać na jedną noc dłużej w tym samym hotelu. Co prawda na recepcji nikogo nie ma, ale zostawiamy nasze rzeczy w pokoju i dodatkowo kartkę w drzwiach że prosimy o przedłużenie pobytu. Mamy nadzieje że się uda i ruszamy do portu…

Zgodnie z planem czeka na nas „kapitan”. Kupujemy jeszcze za 250 Peso od osoby wstęp do parku narodowego i już płyniemy w kierunku morza Corteza!

Pogoda nam sprzyja, pomimo że jest 8 rano jest dosyć ciepło, pewnie około 20 stopni. Woda spokojna, wiatru prawie nie ma, zatem łódź sunie po tafli gładko i nie podskakuje za bardzo. Po jakichś 30 minutach zwalniamy, a przed naszymi oczami wyłania się stado delfinów. Co jakiś czas wyskakują z wody i płyną blisko łodzi przez jakiś czas.

Potem skręcamy nieco ku północy i kierujemy się na wschodni kraniec wyspy Coronado. Mijamy kilka jachtów zacumowanych w spokojnych zatoczkach. Bliżej brzegu nasze oczy dostrzegają kolonie lwów morskich. Wylegują się na nagrzanych słońcem wulkanicznych skałach. Ryczą głośno i baraszkują w wodzie.

Opływamy wyspę dookoła i wpływamy do małej zatoczki. Woda jest bardzo przejrzysta, a dno piaszczyste. Umawiamy się z naszym „kapitanem” że zostajemy tu na 2 godziny. Na tą chwilę jesteśmy sami na plaży…

Woda nie jest tak ciepła jak przypuszczaliśmy. Ale da się pływać i podglądać liczne ryby które podpływają bardzo blisko. Spędzamy tak cały dostępny czas. Potem do plaży przybija kilka kolejnych łodzi i spora grupa turystów. Zatem opuszczamy zatokę i kierujemy się w drogę powrotną wzdłuż wybrzeża do mariny w Loreto.

Popołudnie spędzamy na spacerze po miasteczku i odpoczynku. Upał daje się mocno we znaki!

04.03.2026

———————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.