1102. Dzień wyprawy
Druga noc w jednym miejscu daje trochę więcej komfortu. Nie musimy codziennie przenosić walizki i torby oraz lodówki i garnków z samochodu do pokoju hotelowego. Zatem dzisiejszy poranek mamy „łagodniejszy” wstajemy trochę po 6 i na szybko gotuje lunch na potem. Zaoszczędzimy w ten sposób z godzinkę w czasie dnia. Poza tym jedzenie „domowe” jest dużo zdrowsze. No a reszta poranka to już standardowo. Śniadanie, kawa, pakowanie i wyjazd…
Dziś na pierwszy ogień bierzemy przepiękną misje położoną w górach niedaleko Loreto…


Około 10 jesteśmy już w drodze do La Paz. Przed nami około 260 km pustynnej drogi… Miasto pięknie położone, nad super zatoką. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów jechaliśmy już prawie po płaskim terenie. Na początek postanowiliśmy znaleźć sobie nocleg. Z kilku opcji, dodajmy że bardzo nisko budżetowych, wybraliśmy Hotel Las Palmas. Właściwie zwykły motel, małe pokoiki i darmowy parking. Zostawiliśmy lodówkę podłączoną do prądu i pojechaliśmy na miasto…
Pierwsze na lody! Po drugie spotkać się z naszymi znajomymi Hanią i Jackiem. Spędziliśmy w Rosarito około tygodnia razem kiedy oni byli w drodze na Alaskę, a my mieszkaliśmy w Rosarito. Tym razem przyszło nam spotkać się w La Paz na południu Baja California. Posiedzieliśmy w kawiarni przy kawie. Obgadaliśmy nasze plany i ostatnie miesiące naszych poczynań.
Potem już w ciemnościach spacer na bulwarze i rekonesans centrum…
05.03.2026
——————————————



