1103. Dzień wyprawy
Wczoraj po południu dotarliśmy do La Paz. Jak się okazało po nocy w wybranym tanim hotelu nie był to zbyt fortunny wybór. Łazienka była umieszczona na niewielkim podeście, jakieś 14 cm powyżej reszty pomieszczenia. No i w tej łazience coś ciekło z WC. Na szczęście w tym nieszczęściu była to woda czysta. Ale jednak wyciekała prosto pod łóżko. Tak więc mieliśmy kałużę i mokre stopy za każdym krokiem…
Po drugie wentylatory włączały się razem ze światłem w łazience i niemiłosiernie hałasowały. Na dodatek hałasy te było słychać też z sąsiednich pokoi…
Zatem rano bez zbędnego ociągania wyjeżdżamy. Jedziemy na miasto po kawę. Do rekomendowanego sklepu. Potem ruszamy na Playa Balandra. To jakieś 30 km na północ od miasta. Na samą plażę nie możemy wjechać bo jest biletowana a ilość osób na raz to 300. Zatem decydujemy się zrobić „mały” spacer 3 km w jedną stronę na szczyt sporego wzniesienia. To tam jest najlepszy widok na całą zatokę i plażę.
Po nasyceniu się widokiem wracamy do La Paz i robimy rekonesans po kilku hotelach, żeby zdobyć wiedzę o cenach i ich standardzie. Tak na przyszłość… Potem jeszcze biura podróże żeby rozeznać się w ofercie nurkowań i różnych innych wycieczek po okolicy.
Popołudnie spędzamy w samochodzie w drodze do Loreto. Na noc zatrzymujemy się w tym samym hotelu co poprzednio.
06.03.2026
———————————



