143 dzień wyprawy
Pamiętam, jak czekaliśmy w Peru na rozwój wypadków po naszym incydencie i kolizji z motocyklistą. Lima była wówczas dla nas najgorszym miejscem na czekanie, ale spędziliśmy tam dwa tygodnie, dopóki nie rozwiązał sie nasz problem. Fakt faktem, sytuacja była w naszej dzisiejszej ocenie, dużo trudniejsza niż obecna, ale z drugiej strony wydawała sie mniej kosztowna. Dzisiaj już nawet nie liczymy kosztów całosciowych tej awarii Defendera, tylko patrzymy do przodu i czekamy.
Skrzynia biegów przyszła wczoraj. Dziś liczymy na to, ze mechanik zabierze sie za nią sprawnie i szybko. Do wieczora zero informacji. Trudno. czekamy do jutra. Dzień jednak przypomina jeden wielki pusty przebieg. Co prawda Krzysiek skleił kolejny film, który można będzie wkrótce oglądać na YT, ale ja to nie robię nic, poleguję w łóżku i rozmyślam, albo słucham audiobooka. Nie zmienia to faktu, że jest to jakieś ogłupiajace i wkurzajace. Człowiek niby wie, że pora wziąć się a coś pożytecznego, ale z drugiej strony po prostu nic się nie chce i istnieje tylko taki wszechogarniający marazm. Smutek, rozgoryczenie i wkurzenie połączone z wielką bezsilnością.
20.07.2023



