176 dzień podróży
Jakiś tak trudny dzień dzisiaj. Zaczęło się nawarstwiać wczoraj wieczorem Jechaliśmy i jechaliśmy cały czas w stronę Vernon gdzie chcemy sę zatrzymać na trochę, a tu wokół nas coraz większa mgła. Wiedzieliśmy , że to nie mgła, tylko dymy z tych pożarów które trawią Kanadę i konkretnie British Columbię. Niebo ma szary odcień cały czas. Sprawdziliśmy w Internecie, dużo informacji, dużo pożarów, drogi częściowo zamknięte, nakazy ewakuacji. Trochę nam to zamętliło w głowie. Stanęliśmy na Rest area wzdłuż drogi, z jakimś innym amperem i trzema ciężarówkami. Niestety hałas ogromny od ulicy, bo całkiem spory ruch, a do tego ten kamper który był zaparkowany blisko nas, od 23 zapalił silnik i chyba do rana stał na pracującym silniku. Po prostu super słabo żeby zasnąć.
Potem rankiem kawa, małe śniadanie, ale jakoś tak ociężale było i kłębiły się w nas obojgu dziwne myśli, dziwne przekonania, dziwne starcia w różnych błahych sprawach. Niby dobrze, ale jakoś smutno, jakoś niedobrze, jakoś źle… Także naprawdę dzień dziś do popołudnia naprawdę był słaby w kontekście takiej psychicznej kondycji. Do tego wszystkiego doszedł jeszcze ból głowy, ale gdy dojechaliśmy do Kamloops wszystko się wyjaśniło. Skłębione chmury przyniosły deszcz i burzę z piorunami.
Zajechaliśmy w Kamloops do Walmarta, kupiliśmy sobie lody na wieczór i ruszyliśmy dalej w stronę Vernon. Dziś na obiad przysmażane wczorajsze pierogi, jak się dużo kupi to wystarcza nawet na dwa dni…
Stajemy jakieś 35 km przed Vernon na noc. Filmik, lody i jakoś to jest to…
22.08.2023
———————————-



