177 dzień podróży
Rano dojechaliśmy do Vernon, ale jednak okazało się że coś zafiksowaliśmy od dawna na tym miejscu, a mieliśmy pojechać do Salmon Arm. Tam też finalnie podjechaliśmy jakieś 50 km dalej. Pogoda w kontekście dymów z okolicznych pożarów lasów znacznie się poprawiła. Przejrzystość powietrza jest już sporo lepsza. No i nie czuć też zapachu palonego ogniska… Ostatnie burze zapewne pomogły oczyścić powietrze z unoszących się w powietrzu zanieczyszczeń. Co nie oznacza że odwołano zagrożenie pożarowe!
Wczesnym popołudniem docieram na miejsce naszego pobytu na kolejne dni. Na razie się poznajemy z domem. Jesteśmy u Jacqueline, której nie ma bo pracuje i przyjeżdża do domu tylko co drugi weekend. Będziemy niejako zajmować się domem, pilnować, doglądać i głaskać kota…
23.08.2023
——————————————-



