743 dzień wyprawy
Budzimy się rano w hotelu. Po pierwszej nocy ja rześka, idę na śniadanie. Krzysiek chory. Kaszle katar, musi leżeć. Trochę tylko się zwleka na śniadanie.
Potem oboje siedzimy na leżakach nad basenem. Ja się rozkoszuje, czytam dużo bo mam pożyczonego Kindla, jest całkiem sympatycznie.

