224. Park Yosemite wjazd przez Tioga Pass

224 dzień wyprawy

W zasadzie dzisiejszy dzień można zamknąć w jednym zdaniu. Przez Tioga pass (przełęcz) wjechaliśmy do Parku Narodowego Yosemite, trochę po nim pojeździliśmy i wyjechaliśmy na nocleg, tuż za wjazdem do parku od strony zachodnio północnego wjazdu stanęliśmy na noc na leśnej polanie. A na poważnie to duży, ogromny jest ten Yosemite park i zadecydowaliśmy, że jednak musimy tu zostać o jeden dzień dłużej, żeby zobaczyć choć trochę więcej. Na jeden dzień to jest to po prostu niewykonalne.

Od strony  Tioga pass piękne góry, monolity granity, wysoko, ponad 3 tysiące mnpm. Defender dzielnie daje radę, ale go też nie piłujemy zbytnio. W parku oczywiście nie ma zasięgu, więc gdy tylko znaleźliśmy stację benzynową (crane Flat) to natychmiast się tam zatrzymaliśmy na dłuższą chwilę. Niebywałe, jak straszliwie jesteśmy uzależnieni od Internetu i jak robimy się powoli niewolnikami jego zasięgu. Jakby nic już bez Internetu nie można było znaleźć, ani miejscówki do spania, ani sklepu, ani innych informacji. Czasem jest to wręcz przerażające. Nie pojmuję, jak my funkcjonowaliśmy na przykład podczas naszej podróży motocyklami po Ameryce Południowej. Bo wtedy naprawdę rzadko mieliśmy zasięg.

Tradycja i nowoczesność czyli stary i nowy Defender
Ameryka – takimi się wożą 🙂
Tak.. diabeł za kółkiem to ja…

Z rzeczy ciekawych odwiedziliśmy sekwoję, która lata temu (chyba ponad sto) przeszła metamorfozę i z martwego drzewa przekształciła się w swoisty tunel ku uciesze gawiedzi. My też się ucieszyliśmy. Tuż obok kilka innych sekwoi, na szczęście żywych, ale też kilka powalonych. Narobiliśmy sporo zdjęć, ale już zdecydowanie mniej robimy teraz niż kiedyś. Przynajmniej tak nam się wydaje…

9.10.2023

—————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.