237 dzień podróży
Kalifornia na przełomie października i listopada jest piękna. Gorąco w dzień, zimno w nocy. Ciekawe jest to, że od wybrzeża w dużej części oddzielają ten stan góry. Są one tak pagórkowate jak tylko można sobie wyobrazić, a do tego w większości pokryte żółtymi (o tej porze roku) trawami. Jest sucho, ale też czuć taki intensywny, wspaniały zapach suchej już trawy.
Dzisiejszy poranek powitał nas tęczą i lekkim kapuśniaczkiem. Śpimy gdzieś na dojeździe z drogi 101 do 1 w kierunku Pacyfiku. Miejsce wyjątkowe, bardzo widokowe. Patrzymy na ocean, rano spowity dosyć mono chmurami. Sprawnie pijemy kawę i jemy płatki na śniadanie. Potem jedziemy do Los Angeles, albo bardzo blisko, bo w samym mieście to hotele powyżej 300 USD za noc…

Z ciekawostek: widujemy dużo ludzi którzy śpią w samochodach osobowych, lub trochę większych SUV-ach. Na parkingu gdzie dziś spaliśmy były 4 samochody osobowe, a w nich śpiące osoby, to sporo. Ale też na różnych parkingach gdzie spaliśmy wcześniej często zdarzało nam się obserwować osoby śpiące w autach osobowych. Mieli oni nawrzucane do tyłu bambetle, koce, poduszki, kołdry i różne bagaże…

Oczywiście w kamperach, dużych RV czy mniejszych Vanach jest tysiące, jeśli nie miliony ludzi. W zasadzie przed prawie każdym większym domem jest przyczepa lub kamper. To chyba ich narodowy sposób życia. Do tego silnie związany z PKB, przecież jak się podróżuje, to zawsze się wydaje więcej kasy, a jak wiadomo, tylko dolar rządzi w USA, żaden Trump czy Biden.. 😉

Wczesnym popołudniem dojeżdżamy do coraz większej liczby zabudowań. Autostrady zaczynają się częściej krzyżować i mnożyć… Ruch staje się dużo gęstszy. Dojeżdżamy do Los Angeles! Tylko raz nawigacja puszcza nas błędną drogą. Szybko korygujemy kierunek i podjeżdżamy do naszego hotelu. Zarezerwowaliśmy go wczoraj za całkiem przyzwoitą stawkę 70 USD za noc. Wzięliśmy dwie doby żeby mieć chwilę na rozejrzenie się po mieście.
Hotel nie jest może za luksusowy, ale ma darmowy parking na samochody, co jest dla nas najważniejsze. Meldujemy się i wyciągamy większość cennych rzeczy z auta do pokoju. Na wszelki wypadek. Przeglądamy materiały informacyjne o ciekawych miejscach w okolicy na jutrzejszy dzień. Wieczorem idziemy na pizzę do pobliskiej knajpki. Trzeba przyznać że była całkiem niezła… 😉
22.10.2023
———————————-



