238 dzień wyprawy
Na dzisiejszy dzień czekaliśmy od dawna. Miejsce w którym jesteśmy jest chyba na listach miejsc do zobaczenia bardzo wielu osób. My pomimo że nie przepadamy za zgiełkiem wielkich miast Los Angeles chcieliśmy tez zobaczyć na własne oczy. Sam przejazd ulicami miasta niewiele daje. Dopiero jak człowiek zetknie się bezpośrednio z hałasem i zapachem ulic uświadamia sobie jak to jest naprawdę w takim miejscu…
Po szybkim porannym śniadaniu z własnych zapasów, ruszamy na miasto. Nasz motel jak się okazało po rozeznaniu leży trochę daleko od metra. Jednak po przejściu jakich 2 kilometrów z ponad 5 km do najbliższej stacji, zamawiamy Ubera. Szkoda naszego czasu i sił na daremne chodzenie na tym etapie 😉 Za około 7 USD jedziemy elektryczną Teslą do stacji Metra Highland Park.
Czy można zwiedzać Los Angeles metrem?
Oczywiście, że można poruszać się metrem po Los Angeles. Potwierdzamy, jest sporo czarnoskórych, rzesza hiszpańsko języcznych ludzi, trochę bezdomnych lub mocno sfatygowanych. Nie czuliśmy się jednak niebezpiecznie… Na stacji Highland Park kupujemy karty za 2 USD i doładowujemy je za 5 USD. To ma nam zapewnić transport przez cały dzień na wszystkich liniach Metra.

Potem już idzie normalnie ;). Podjeżdżamy do centrum Los Angeles i chodzimy po jego uliczkach przez jakąś godzinę. Jest fajnie, ale szału nie ma. Może dlatego że jednak w San Francisco nam się bardziej podobało.




Potem jedziemy jeszcze w okolice Sunset Boulevard i Hollywood. I tu jest już trochę bardziej „Światowo”. Faktycznie jest szeroka ulica, sporo budynków w okolicach różnych stacji telewizyjnych, a co najważniejsze są słynne gwiazdy na chodniku znanych aktorów, muzyków, zespołów itp. Czujemy prawdziwe Los Angeles. Na dodatek w oddali widzimy na wzgórzu słynny napis „Hollywood”. Prawdziwy wielki świat… 😉



A jednak ta ulica to wszędzie okrutne straszliwie dużo kiczu, szmirowatości i mimo wszystko całość aż przygnębia. Tłumy bezdomnych leżą w wielu miejscach pokotem na chodnikach…

Posilamy w się w niewielkiej knajpce i ruszamy metrem na kolejne miejsce.
Tm razem jest to Santa Monica i słynne molo. Oraz równie znane miejsce gdzie kończy się droga 66. Robimy sobie fotkę jak wielu innych ludzi w tym miejscu….




Powoli zaczyna się ściemniać zatem kierujemy się do metra i z dwiema przesiadkami w ciemnościach docieramy do wyjściowej stacji metra. Nogi dziś mamy już całkiem padnięte, zatem Uberem podjeżdżamy do Motelu gdzie kończymy ten pasjonujący dzień…
23.10.2023
———————————–







