316. Pierwszy dzień „samotności”…

316 dzień wyprawy

Samotny poranek w… łóżku… Dziś pierwszy taki dzień ;). Nie będę się rozpisywał za bardzo bo oczywiście te słowa są lekko żartobliwe. Zacząłem dzień jak zwykle od jakiegoś czasu około 7 rano. Dziś poza informacją że moja druga połowa doleciała z przesiadką w Amsterdamie do Gdańska, „omawiamy” w Rosarito sytuację w Polsce. Sytuację polityczną, a właściwie kryminalną 😉 Ale o tym też nie będę się rozwodził. Sprawy jak wszystkie inne na pewno i w tym temacie się rozwiążą!

Ja zaś dostaje „lotniczą” fotkę z nad Gdańska. Jak widać zima w Polsce się rozgościła na dobre…

Ja zaś aby nie tracić czasu udaję się do swoich zajęć. To znaczy jedziemy z Iwonką na rozeznanie w dostępnych opcjach materiałowych na budowę. Wyjazd do Tijuany okazuje się niezbyt owocny. Niektórych elementów brak na miejscu niestety. Musimy się przeorganizować i ponownie rozeznać w dostępnych opcjach…

A wieczorem… czekam niecierpliwie na powrót żony… 😉

09.01.2024

———————————–