345. Tłusty czwartek w Meksyku

345 dzień wyprawy

Przyszedł wreszcie ten dzień, kiedy można bez oporów, bez wyrzutów sumienia, bez zbędnych pierdół, zjeść tonę pączków albo chruścików albo meksykańskich buñuelos .W przypadku tych ostatnich, to takie blaty ciasta smażone na tłuszczu. Niby płaskie pączki, niby faworki w formie „liścia”, a tak naprawdę po prostu buñuelos.

Wczoraj u Magdy zrobiłyśmy sobie taką wigilię tłustego czwartku, zjadłyśmy po tłustym i słodkim donacie, właśne te buñuelos i poiłyśmy winem.

buñuelos po prawej, jeszcze w opakowaniu. A po lewej ciekawa lektura…..

ALe dziś robię faworki z tequilą, bo butelka jest otwarta, nie ma wódki ani spirytusu, a ja potrzebuję alkohol, który będzie z ciasta faworkowego chłonął tłuszcz (albo właśnie nie pozwalał chłonąć faworkom, jakoś tak…).

edit: znalazłam jednak wódkę El Tito w zamrażarce.. jednak z wódką, nie z tequilą….

W każdym razie dziś słodki, tłusty czwartek i z tego się cieszmy.

uciecha bo tłusty czwartek
Takie donaty kupisz w Sorianie…

8.02.2024

—————————