Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty czwarty, piąty i szósty dzień wyprawy

Dzisiaj spotkałam rybaka. Na molo zbierają się entuzjaści wędkowania i łowienia ryb. Wędkuje się na wędkę (jak sama nazwa wskazuje), a łowi się za pomocą sieci. Tutaj mają specjalne siatki, takie sita można powiedzieć, które zwą się mediomundo (czyli pół świata)

Wtorek to dzień na który czekamy z utęsknieniem. To czas, kiedy jedziemy do naszej ulubionej lodziarni i kupujemy dwa kilo lodów. DWA KILO.  Zjadamy to prawie w trzy dni i choćbyśmy nie wiem jak się starali, to nie wystarcza na kolejne dni. Dziś próbowałam nowy smak: kokosowy czyli coco Split. Chyba mi smakuje i wezmę go następnym razem, w kolejny wtorek…

Kolejny dzień w Villa Gesell upływa spokojnie. Trochę pracujemy, trochę odpoczywamy. Dobrze, że mamy blisko do oceanu, także można codziennie „wietrzyć” oczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.