Argentyna – Dzień 72

Dzień siedemdziesiąty drugi 04.12.2018

Dziś dzień rosołu (mąż postanowił leczyć mnie rosołem) i kotletów mielonych (też podobno na zdrowie). Dzień mija leniwie. Noga lepiej, dużo leżę i odpoczywam, ale wieczorem zrobiłam pierwsze harmonijkowe ćwiczenia od dawna. Nie ma ani weny do ćwiczeń, ani miejsca, ani sposobności. To wszystko wymówki wiem, ale na statku było jakoś łatwiej. Dzień miał swój rytm – ćwiczenia, śniadanie, ćwiczenia, prysznic, pisanie tekstów, obiad, sjesta, kolejne praktyki, przygotowanie do kolacji, kolacja, alkohol, zdjęcia, rozmowy.

A tu jakoś ciągle coś nowego. Paradoksalnie. Tęskniło się za podróżą, by każdego dnia było coś ciekawego, coś inaczej, a teraz człowiek trochę tęskni za jakiś dobowym rytmem.