35. Niedziela Palmowa w Veracruz

35 dzień wyprawy

Co prawda niedziela była wczoraj, ale…. Kolka słów o tym napiszemy dziś ;). W niedzielę „nasze” bary w okolicy są zamknięte. Dlatego wybraliśmy się nieco dalej w miasto w poszukiwaniu pożywienia. Brzmi trochę jakby to była wyprawa do buszu na polowanie. I nieco taka akcje przypomina. Dziś prawie uciekaliśmy z jednego małego skupiska garkuchni, bo kilkoro naganiaczy nas tak ciasno obstąpiło, że zrobiło się dziwnie ;). Zatem na obiad poszliśmy do jednej ze znanych nam z pierwszych dni pobytu knajpek. Był spokój i znane jedzenie.

Wyplatacze palm

Cały plac wokół katedry dziś był zajęty przez różne osoby handlujące atrybutami świątecznymi, lub je produkujące. Nawet fajne rzeczy mieli i zdolne ręce i pomysły. Mnóstwo palemek, ołtarzyków, świętych figurek itp rzeczy. Każdy chciał coś sprzedać i trochę zarobić. Do tego więcej niż zwykle sprzedawców zabawek, baloników, lodów i różnych ciasteczek. Całość stworzyła niecodzienny klimat i atmosferę. Ludzie wyraźnie poubierani bardziej świątecznie. Spacerowali całymi rodzinami. A upał dziś ogromny, znowu około 35 stopni.

Nieco dalej od centrum na linii morza kolejne skupiska spacerujących ludzi. Nieodłączni czyściciele butów, dziś mieli zapewne nieco większy zarobek. Każdy chce przecież wyglądać pięknie.

Brak wiadomości z portu…

Poza tym cały dzień czekaliśmy na telefon lub wiadomość od naszego agenta. Dziś była spora szansa na odebranie auta. Tak przynajmniej twierdził, ale nic z tego. Tak więc dzień cały dzień trzymaliśmy się w pobliżu domu i czekaliśmy… Sporo przy okazji wykonaliśmy pracy. Ostatnio w miarę nam idzie pisanie różnych treści 😉

03.04.2023

——————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.