687. Znowu świadomość, że czas zapiernicza…

687 dzien wyprawy

Czas leci jak oszalały, a my już mamy do końca stycznia zaplanowane, co i jak. Musimy wrócić do Rosarito i pilnować Alusia, bo Iwona i Andrzej jadą na narty do Mamoth. Musimy się zastanowić co z przedłużeniem na luty domu w Playas de Tijuana. Dużo sie dzieje. A ja od wczoraj mam jakąś jelitówkę i cały czas mnie boli brzuch. Mam nadzieję że do jutra przejdzie, bo dwa dni to zdecydowanie za długo..

14.01.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.