804 dzień wyprawy
Dziś leniwie, ale i trochę pracowicie. Robię pyszną zupę warzywną, niestety zostawiłam pokrywkę do gara u Iwony, muszę wiec sobie radzić w inny sposób… Robię także inwentaryzację zapasów. Muszę wiedzieć co jest i czy przypadkiem nie mamy czegoś, co nie nadaje się do przewozu przez granicę.


Do Kaliforni nie wolno wwozić owoców warzyw, mięsa. nabiału. Żadnych świeżych rzeczy. Trzeba o tym pamiętać, bo podobno są duże kary. Najbardziej boleję nad tym, że nie można kwiatów w doniczkach przewozić. Podobno dlatego, że ziemia jest zabroniona. A ja mam taki piękny fiołek afrykański.. Aż żal…
Potem razem z Krzyśkiem naprawiamy roletę. to już chyba ostatnia na jakiś czas. A potem już ja czytam, Krzysiek montuje przełączniki do telewizona i internetu. Nie chce żeby się grzały kable i chce by były dodatkowo wyłączane .

Do tego wszystkiego opracowujemy trasę na kolejną podróż. Tym razem chyba Labrador, Nowa Fundlandia. Zobaczymy jak to wyjdzie, bo ruszamy przynajmniej miesiąc za późno.. ale może nie będzie źle…

11.05.2025



