938 dzień wyprawy
Leniwe śniadanie u Edyty i Marka. Czy można zjeść przysmażone pierogi ruskie na śniadanie? Oczywiście…. Śniadanie z Edytą i Iwoną, chociaż ta ostatnia za dużo nie je, jest prawdziwą przyjemnością. Rozmowy, smaki, zapachy wczesnej jesieni. Po prostu uroczo. Nie śpieszymy się. Jest spokojnie, jest leniwie, jest bezpiecznie. Do tego ogród jest piękny, zielony i pełen ptaków.
Potem jedziemy z Iwoną zwiedzać Downtown, ale to co najważniejsze to wystawa impresjonitów w Art Institute. Uczta dla oka.




oczywiście oglądamy też Cloud Gate autorstwa Anisha Kapoora, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji miasta. Monumentalna rzeźba ze stali nierdzewnej, ustawiona w Millennium Park, swoim kształtem przypomina ogromne, lśniące ziarno fasoli. Jej powierzchnia działa jak lustro – odbija panoramę drapaczy chmur i sylwetki przechodniów, tworząc niepowtarzalne, zdeformowane obrazy. To miejsce spotkań, zdjęć i spacerów, które od lat przyciąga turystów i mieszkańców, stając się ikoną nowoczesnego Chicago.






Art Institute of Chicago to prawdziwa wizytówka miasta. Znane jest zarówno z charakterystycznego wejścia strzeżonego przez zielone lwy, jak i ze swojej imponującej kolekcji – od sztuki starożytnej po dzieła współczesne. To właśnie tu można zobaczyć obrazy Moneta, Van Gogha i Hoppera. No…Hoppera to tylko jeden, ale wystarczy…Muzeum dla wielu odwiedzających jest obowiązkowym punktem na mapie Chicago.
Wieczorem jedziemy do Agnieszki. Zostajemy tam na noc, imprezując cały wieczór. Jedzenie przepyszne. Aga jest prawdziwą mistrzynią gościnności i kulinarnych smaków.









22.09.2025









