70. Wielki kanion – wciąż nam mało

70 dzień wyprawy

Jest zbyt piękny by poświęcić mu jeden dzień, więc zostajemy w WIelkim kanionie jeszcze kolejne godziny.. Rano wstajemy, jemy śniadanie, jest całkiem rześko. Postanawiamy sobie, ze nie będziemy tyle chodzić, bo to naprawdę nie może tak być, żeby tyle łazić.

W każdym razie uzupełniamy wodę w Parku, o jest tu świeża, potem jedziemy shuttle bus (wahadłowy autobus na terenie South Rim) na pomarańczową trasę, dojeżdżamy do punktu widokowego Yaki Point i cieszymy oczy. Trochę spacerujemy, podziwiamy, potem postanawiamy jechać w kierunku Page. Zatrzymujemy się jednak na wielu punktach widokowych na drodze 64. Wiemy też, że nie rozstajemy sie na zawsze z Grand Canyon, tylko że na pewno tu wrócimy, i to niedługo. Pozatym w Page, gdzie jedziemy jeszcze też ten kanion będzie się ciągnął.

Zanim dojedziemy do Page, robimy jeszcze szybki obiad. o prawda puszki wychodzą nam już bokiem, ale coś trzeba jeść. Ja z kaszą, rzysiek z makaronem. Jakoś brzuszki napchane.. Dojeżdżamy do Page. Chcieliśmy dziś zobaczyć podkowę, czyli Horseshoe band, ale pani w kasie mówi nam, że lepiej z rana, o wschodzie słońca. Zatem nie płacimy 10 USD dziś, tylko zrobimy to jutro.

Dojeżdżamy sprawnie pod Walmarta. Dużo kamperów, także i my bezpiecznie stajemy przy murku na parkingu i słodko zasypiamy. Temperatura wspaniała. w nocy spada tylko do 14 C.

08.05.2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.