175. Pierogi w Prince George

175 dzień podróży

Kanadyjska przygoda dopiero się zaczyna W brytyjskiej Kolumbii gdzie jesteśmy teraz (która jest ogromna terytorialnie) są pożary w lasach stąd też owietrze jest mało przejrzyste i w zasadzie nie widać niebieskiego nieba, ale szarość u góry. Nie ma oczywiście dymu ogromnego i tak dalej co to to nie. Jest kilka pożarów na takim obszarze mniej wiecej jak Polska, ale też są one punktowe i na przykład teraz od największego dzieli nas 300 km.

Póki co jedziemy w strone Vernon, gdzie chcemy się zatrzymać na kilkanaście dni, na workawayu, trochę odsapnąć, zobaczyć jak to jest na kanadyjskiej prowincji. Obaczymy ja to będzie.

Dojeżdżamy do Prince George, dosyć spore miasteczko, robimy większe zakupy w miejscowym wal marcie, odkrywamy ogórkowe chipsy, a w Kanadzie w sklepach wielko powierzchniowych są pierogi, z czego skwapliwie korzystamy i dziś na obiad, pyszne podobne do ruskich, ze smażoną cebulką. Duża porcja węglowodanów.

Po obiedzie ruszamy dalej, do Vernon dobrze by było dotrzeć jutro, albo pojutrze najpóźniej, ale już w miarę blisko.

21.08.2023

—————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.