180 dzień wyprawy
Poranek po raz kolejny w tym samym miejscu uzmysławia nam że czasem dobrze jest mieć stały dach nad głową. Po porannych rytualnych czynnościach kawowa, śniadaniowych, ruszamy trochę do pracy. Żeńska część zanurza się w ogrodzie który wymaga sporo pracy przy uporządkowaniu pomidorów, truskawek i innych warzyw i kwiatów. Ja zajmuję się oględzinami dachu nad garażem.
Dach wymaga oczyszczenia ze starych liści aby woda mogła swobodnie odpływać. W następnej kolejności trzeba będzie zająć się naprawą urwanych rynien spustowych, aby woda nie ściekała po drewnianych ścianach. To tyle zajęć na kilka godzin dziennie.

Po południu pieczemy ciasto drożdżowe i dokarmiamy zakwas żytni. W ciągu kilku dni może uda nam się upiec dobry chleb. Może nawet tak dobry jak w Bieszczadach!
26.08.2023
——————————-



