206. Aberdeen czyli tam gdzie urodził się Kurt Cobain

206 dzień wyprawy

Kolejny dzień w raju. To znaczy teoretycznie. Zatrzymaliśmy się wczoraj blisko campingu, ale w stanie Washington trzeb mieć wykupiony jakiś taki bilet zwany Discover Washington Pass. My go oczywiście nie mamy, wiec z paru campingów nie możemy ot tak korzystać. W każdym razie spaliśmy w zatoczce obok drogi głównej i obok campingu. Zresztą na campingu i tak wszystkie miejsca były zajęte. Ale po 8.00, kiedy się obudziliśmy i wreszcie wstaliśmy, podjechaliśmy te parędziesiąt metrów w dół na parking. Tam kawa, toaleta, smażenie naleśników. Ogólnie udany poranek.

szykuję spagetti

Ruszyliśmy w stronę kolejnej plaży i wkrótce na nią dojeżdżamy. Ruby Beach – jest piękna, przyjechaliśmy tam około południa, słońce pięknie oświetlało skały wystające z wody, ale i tak była taka lekka mgiełka wodna, z unoszących się od fal kropli. Pięknie. Ludzi sporo, ale pytanie jest też inne: co tu się musi dziać w sezonie letnim? Przecież teraz jest już koniec września!! W każdym razie po nasyceniu się widokami ruszyliśmy, potem gdzieś dalej na drodze 101 kolejny przystanek, gotowaliśmy spaghetti, pozbieraliśmy jeżyny, czyli robię koktajl od razu, a potem już długo jechaliśmy w stronę Seattle, a dokładniej miasta Tacoma. Zatrzymaliśmy się tylko na moment w mieście Aberdeen. Jest to miejsce gdzie urodził się Kurt Cobain, wokalista grupy Nirvana. Niestety już od dawna nie żyje, a w mieście postawiono niewielką tablicę upamiętniającą jego narodziny właśnie w tym miejscu.  Robimy pamiątkowe zdjęcie i jedziemy dalej…

Dla namolnych turystów

W Tacoma zajeżdżamy do Walmarta, robimy drobne zakupy, potem znowu kawałek podjeżdżamy. Na noc stajemy tuż obok warsztatu gdzie naprawiają Defendery… Zobaczymy co to będzie jutro rano. Mogliby nam wyregulować zawory i zrobić coś z pedałem sprzęgła, bo zaczął się lekko psuć…

21.09.2023

——————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.