235 dzień podróży
Poranek chłodny. W samochodzie na termometrze 10 )C. Spimy długo. Plan był taki by wstać przed siódmą, ale dopiero o ósmej udało nam się obudzić. Powodem może być też to, że spaliśmy w kanionie, otoczeni wysokimi górami, zatem słońce dosyć późno pokazało swoje promienie. Rano szybka kawa i ruszamy dalej.
Przed nami stosunkowo długa droga, jakieś 300 km. Niby niedużo, ale przy naszym sposobie i trybie podróżowania, i tak liczymy że zejdzie cały dzień, aby dowlec się do San Mateo. Jutro na 9.00 jesteśmy umówieni z Grzegorzem na wymianę tłumika.


Zjeżdżamy z gór Stanislaus National Forest Piekne miejsce. Można każdemu rekomendować tą drogę nr 108. Jest piękna, malownicza, spektakularne zakręty (dla fascynatów motocyklowych zjazdów i winkli). Teraz duża część drzew błyszczy na żółto promieniach słońca. Liście są suche, ścielą się na ziemi niczym dywan w wielu miejscach. Jedziemy. Przed nami nudna droga przez kalifornijskie małe miasteczka.
20.10.2023



