296 dzień wyprawy
Ostatnimi czasy bardzo dużo i intensywnie dzieje się w Polsce. A dokładnie mam tu na myśli polską sytuację polityczną. Chociaż w ostatnich dniach i godzinach polityką tego nazwać nie można chyba… I właściwie sam nie wiem czy jest sens napisać chociaż słowo na ten temat…, ale jednak chyba warto, bo to o nasz dom – Polskę chodzi…
W zasadzie to sam nie wiem jak ludzie mogą sami siebie zaprowadzić w taki kozi róg… I mam tu na myśli egocentryczne i totalnie samolubne zachowanie byłego „obozu władzy”. Przez ostatnie około dwa miesiące przeszedłem intensywny kurs dokształcający w zakresie sytuacji politycznej w Polsce. A wiedzę i opinie starałem się czerpać bezpośrednio z różnych bezpośrednich wypowiedzi polityków. Powiem jedno, totalne bagno się zrobiło…
Tak to jest jak się narozrabia przez wiele lat, a potem boi się o własną skórę… Obserwuję z uwagą obecną sytuację i mam nadzieje na spokojny rozwój sytuacji!

Z kolei moja żona dziś była u lekarza. Od dłuższego czasu bolał ją łokieć. Korzystając z naszego ubezpieczenia umówiliśmy wizytę w Tijuanie u ortopedy. Okazało się, że jest to łokieć tenisisty. Zrobił się tam stan zapalny… Dostała zastrzyk i miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Potem pojechała sobie na swoje kilka godzin środowego wyjścia do koleżanki Magdy 🙂
20.12.2023
—————————————-




