621 dzień wyprawy
W podróży czasem bywają sytuacje stresujące. Zresztą obecnie w naszym bardziej stacjonarnym podróżowaniu również… Ponad tydzień temu na ułamał mi się kawałek zęba. W miarę szybko udaliśmy się do „znajomej” stomatolog. I zdecydowałem się wówczas na koronkę. Dziś była wizyta finalna. O ile założenie koronki odbyło się w miarę sprawnie, to jak to właśnie w życiu bywa pojawiły się dodatkowe komplikacje…
Nie wnikając w szczegóły wyszedłem z gabinetu „lżejszy” o jeden inny ząb ;). Na dodatek czeka mnie kolejna wizyta za tydzień. Mam nadzieję że wówczas wszystko pójdzie już bez komplikacji…

Po wizycie u dentystki jedziemy do Andrzeja i Iwony. Mają gości z Chicago. To Ania i Maciek. Poznajemy ich, jemy śniadanie na blkonie. Aluś stęskniony bardzo….
Po południu robimy w domu pasztet. W naszym colemanowym piekarniku, bo niestety w tutejszej kuchni piekarnika nie uświadczysz…
wyszedł całkiem znośny, zważywszy że nie dodaliśmy wątróbki i blendowaliśmy mięso… a nie przepuszczalismy przez maszynkę…

09.11.2024
————————————-




