667 dzień wyprawy
Całkiem miły piżamowy dzień dziś do 16. Odpoczywamy, rozmawiamy. Podejmujemy znowu próbę sprzedaży Defendera. Dajemy ogłoszenia. Zobaczymy. Jak to tradycyjnie oglądam w Boże Narodzenie Vabank. To taka moja świecka tradycja. Jak to zwykle mój ojciec wołał: Murzyn? Z psem?
na 17 jedziemy na proszony obiad do Iwony. Chciałam kupić coś innego, ale finalnie skończyło się na dużym serniku z Behaven. Dobry jak zawsze.
Wieczór upływa w całkowicie wspaniałym, rodzinnym nastroju. Rozmawiamy na wiele różnych ciekawych tematów. Ciekawe spojrzenia Iwony, Małgosi, Kasi (bo to zupełnie młode pokolenie). Ale i Krzysztof ciekawe tematy porusza. Gdzie chcielibyśmy się i w jakiej epoce urodzić? Co możemy zrobić dla ludzkości? I tak dalej. Sztuka, literatura. Rozmowy płyną wartkim nurtem… Bardzo miło. Wieczorem po 20 wracamy na Playas. Uroczo mieszkać na Baja.
25.12.2024
.



