689 dzień wyprawy
Dziś dzień nieodkrywczy. Po pierwsze to że czas zapiernicza, biegnie godni, ucieka. Przecieka przez palce. Nie wiadomo kiedy a już połowa stycznia za nami. Czas zdjąć nasze domowe, zawieszone dookoła naszego domu światełka. Nie no, zrobiłam to już z trzy dni temu, ale nie było o tym wzmianki, wobec tego piszę dziś o tym…
Druga nieodkrywcza rzecz to fakt, że Meksykanie są super niesłowni, super nieprzewidywalni, super śmieciarze (rzucają gdzie popadnie), nieuważni. Same super. Najgorsza jest ta nieuczciwość Georga. A dziś to już przeszedł sam siebie w kwestii czarnego granitu. Ale nie ma co o tym pisać, bo szkoda nerwów.

Robie dziś sernik, jutro farba, dziś pyszny lunch w Ochuna. Na budowie armagedon.
Lampki zdjęte – to najważniejsze
16.01.2025



