714 dzień wyprawy
Hahaha… dziś poniedziałek, czyli targowisko. Od ubiegłego tygodnia, odkąd to Orlando nas opuścił, przejęłam po nim schedę i zostałam parkingową. Kasuje za parking na działce przyległej do budowy. Na owoce wystarczy. I na tacosy. Dziś poszłam o krok dalej. Stare ciuchy wyciągnęłam i wystawiłam na stoliku turystycznym. Pięć godzin wystarczy bo dorobić na tacos i warzywa i owoce, prezent dla Emilki i Agnieszki ze Smolnika od alpak. Ciekawe jak je dostarczę, ale w czerwcu jest nadzieja…że to zrobię.
Pozatym gadam z ludźmi, trenuję słownictwo, nowe słówko na dziś: trawesura…




10.02.2025



