722 dzień wyprawy
Zrobiliśmy dziś taki manewr: włożyliśmy akumulatory hotelowe te stare, które były w Luisie, kiedy go kupiliśmy. W końcu są to akumulatory głębokiego wyładowania, także powinny się dać naładować. Wsadziliśmy je w odpowiednie miejsce, pod schodek i ładujemy go prądem, podłączyliśmy kablem kampera do gniazdka w domu.

Wieczorem słyszę, że piszczy coś w naszym samochodzie. Okazało się że to czujnik wycieku gazu. Poszliśmy, sprawdziliśmy nic się nie dzie. W nocy, około drugiej, słyszę, że coś piszczy. Znowu czujnik. Obudziłam Krzyśka, poszliśmy do Luisa. Wyczuliśmy, że to nie wycieg gazu, tylko jednak jakiś kwas śmierdzi z tych akumulatorów starych, które ładujemy. Wymontowaliśy czujnik i już. Zobaczymy do będzie jak się akumulatory naładują…
18.02.2025



