849 dzień wyprawy
To był całkiem miły pobyt w tym hotelu, pomyślałam sobie. Niestety, po 12 godzinach okazało się, że jednak nie… Po pierwsze pomimo że mieliśmy na rezerwacji potwierdzenie śniadania, obsługa przyniosła nam rachunek do zapłacenia… Próby wyjaśnienia nie dały rezultatu! No cóż gdzieś nastąpił błąd i na nas spadł ciężar zapłaty za niego…

Druga sprawa to okazało się że jakieś „dzikie bestie” pogryzły mnie w nocy w łóżku! I nie był to bynajmniej mąż… 😉

Zostało mi niemiłe swędzenie i spora uciążliwość …
Lotnisko AIFA jest spore, ale prawie całkiem pusto. Bardzo puste.. Wydaje się że tutaj są tylko loty lokalne, krajowe. Samolot jest pełny siedzimy osobno, bo oczywiście wybór miejsc kosztuje dodatkowo, a my oszczędzamy ;). Do Tijuany dolatujemy w niecałe 4 godziny. Iwona już na nas czeka, w naszym pięknym nowym Buicku. Jedziemy do Ochuny i jemy pyszny lunch. W czwórkę z Andrzejem. Potem już wracamy cali szczęśliwi do Luisa, do naszego domu i naprawdę jest to super miłe uczucie.

25.06.2025
———————————–



