943 dzień wyprawy
Wyobraźcie sobie kemping, na którym zamiast standardowego widoku RV z wysuwanym daszkiem… obok stoi koń, który też ma swoją „sypialnię na kółkach”. W USA istnieją specjalne horse camps, czyli kempingi dla koniarzy. Tam właściciele przyjeżdżają przyczepami, które nie tylko mieszczą łóżko, kuchenkę i lodówkę, ale też mają wydzieloną część dla koni. Efekt? To taki rodzinny wypad, gdzie wszyscy – i ludzie, i konie – mają swoje miejsce

Przyczepy z końmi ustawiają się tam ramię w ramię, a każdy ogier i klacz mają swoje miejsce do przywiązania, własną przestrzeń do odpoczynku po długim dniu na szlaku.

Dla ludzi – ognisko, grill i sąsiedzi, którzy też zaczynają dzień od “ihaaa!”.
Dla koni – trasy wśród lasów i pól, gdzie mogą paradować niczym na westernowym planie filmowym.

To taki camping, gdzie koń nie jest „dodatkiem do krajobrazu”, ale pełnoprawnym turystą. I jak tu nie śmiać się z amerykańskiej kreatywności?
27.09.2025



