980. Kucyki a raczej kuce z Ocracoke

980 dzień wyprawy

Ostatni pełny dzień na Ocracoke. Jutro wsiadamy na prom. Dziś miało padać, ale lekko tylko kropi. Część kampingu, a jak sie potem okaże także część mieszkalna wyspy (jaj południowy kraniec) jest nieco podtopiona od deszczu. Widać wyraźnie, że gleba nie wchłania już takiej ilości wody. Za dużo ostatnio bylo deszczy…

dla jednych podtopienia, dla innych szwedzki stół 🙂

Po południu biorę rower i jadę zobaczyc Ocracoke Ponies. To niezwykła populacja dzikich koni. Są niewielkie, mocno zbudowane. Stanowią symbol wyspy i są jednym z jej największych skarbów.

Ich historia owiana jest legendą. Według jednej z nich, przodkowie Ocracoke ponies przybyli tu wraz z hiszpańskimi żeglarzami w XVI wieku. Gdy statki rozbijały się o piaszczyste mielizny wybrzeża, konie miały wyskakiwać za burtę i dopływać do brzegu, gdzie z czasem przystosowały się do surowych warunków. Inne źródła sugerują, że konie mogły być po prostu porzucone przez kolonistów lub handlarzy, którzy uznali, że ich dalszy transport jest niemożliwy.

Niezależnie od pochodzenia, przez stulecia stado zdziczało, tworząc unikalną rasę dostosowaną do życia na barierowej wyspie. Ocracoke ponies są niskie, mają mocne nogi, szerokie kopyta i gęste grzywy, które chronią je przed wiatrem i słońcem. Dawniej były używane przez mieszkańców do pracy, a także przez amerykańską Straż Wybrzeża do patroli po plażach.

Dziś konie nie wędrują już swobodnie po wyspie – od lat 50. XX wieku stado jest chronione i utrzymywane przez strażników Parku Narodowego Cape Hatteras. Zamieszkują ogrodzony teren o powierzchni około 75 akrów, gdzie mają zapewnioną opiekę weterynaryjną i odpowiednie warunki do życia.

Dla odwiedzających Ocracoke, spotkanie z tymi końmi to jak podróż w czasie. Można je obserwować z drewnianej platformy widokowej przy drodze NC 12, gdzie z naszego kampingu spokojnie dojechałam rowerkiem. Konie pasą się wśród traw i wydm, przypominając o dawnych czasach, kiedy cały Outer Banks był dziki i nieujarzmiony.

Ocracoke ponies są nie tylko symbolem wyspy, ale też pięknym przykładem tego, jak natura potrafi przetrwać mimo trudnych warunków i ludzkich zmian. To jedno z tych miejsc, gdzie historia, legenda i przyroda splatają się w opowieść, którą najlepiej chłonąć w ciszy, przy szumie wiatru i fal.

Wieczorem jedziemy do miasteczka, Zaliczamy sklep i cmentarz żołnierzy brytyjskich.

Na tym małym cmentarzu spoczywa czterech brytyjskich marynarzy z II wojny światowej, członków załogi statków zatopionych przez niemieckie U-Booty w 1942 roku u wybrzeży Outer Banks. Ich ciała morze wyrzuciło na brzeg wyspy, a miejscowa społeczność pochowała ich z pełnymi honorami, otaczając groby opieką aż do dziś.

03.11.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.