Argentyna – Dzień 107

Dzień sto siódmy 08.01.2019

Rano wspaniały wschód słońca. Claromeco to jedno z tych niezwykłych miejsc, gdzie możesz na plaży zobaczyć i wschód słońca i zachód. Oczywiście warunkiem jest bezchmurne niebo…  Podobno są jeszcze takie miejsca na świecie, gdzie możesz zobaczyć rano wschód a wieczorem zachód słońca. Jestem w stanie w to uwierzyć.

dav
dav

Ale nas właśnie w Claromeco to spotkało. Piękny wschód słońca.

sdr
sdr

Jemy pomarańcze na śniadanie i jedziemy do Alejandra. Poznaliśmy się cztery lata temu, kiedy to na motocyklach odwiedzaliśmy Claromeco. Wiedzieliśmy, ze jest Polakiem (trudno tego nie widzieć, bo na samym wjeździe do swojej posesji ma dwie tabliczki z napisem Los Polacos (Polacy), polską flagę przy wejściu, także oznaczony jest bardzo dobrze. Historia jego rodziny jest bardzo smutna, aż się prosi, żeby ją opisać. Jego ojciec w późnych latach czterdziestych przyjechał do Argentyny, wcześniej jako żołnierz walczył pod Monte Casino. W Argentynie ożenił się z Włoszką Zamieszkali w Claromeco.

dav
dav

Ojciec Alejandra zawsze chciał wrócić do Polski, ale przez lata komunizmu nie było to możliwe. Gdy umierał, poprosił swojego syna, by odwiedził Polskę. Alejandro długo nosił się z tym zamiarem i nasza wizyta cztery lata temu dała mu swoistą inspirację, by jednak spełnić obietnicę daną ojcu i pojechać do Polski. Dwa lata temu odwiedził ojczyznę swego rodzica i odnalazł swoją rodzinę.  My z radością odwiedziliśmy go, bo zawsze z wielką przyjemnością wracamy do miejsc, gdzie jest dobra energia, gdzie ludzie są życzliwi i przyjacielscy, tacy właśnie jak Alejandro i jego żona Claudia.

 W południe ruszamy w dalszą drogę. Chciałoby się dojechać do Neuquen, ale wiemy, że to ponad 700 km, więc raczej nie damy rady dziś, zwłaszcza, że wyjeżdżamy stosunkowo późno. Ale jedziemy. Dojeżdżamy kolejno do Bahia Blanca, Rio Colorado (hello, I was there 4 lata temu..), Choele Choel i finalnie postanawiamy zatrzymać się w Villa Regina. To był długi i nieco męczący dzień, już drugi dzień robimy długi przelot, wiec jest to troszkę nużące.

sdr

Na obiad w międzyczasie, zaraz po wjechaniu do prowincji de la Pampa, jemy spaghetti z czosnkiem. Jak to możliwe, ze w samochodzie zgubiła nam się cebula??