Dzień sto siedemdziesiąty trzeci 15.03.2019
Po wyczerpujących ostatnich dniach odpoczywamy. Budzę się jakbym był w Afryce. Gorąco. Żona włączyła ogrzewanie postojowe. Za oknem widać wschodzące słońce zapowiadające słoneczny dzień. Przygotowujemy śniadanie, jajecznica, pomidorki, sery. Typowe polskie jedzenie z rana. Anka po drugiej herbatce pakuje się, robimy pamiątkowe zdjęcia i odjeżdża na północ (niektórych gonią terminy… troszkę…).
Zostajemy dziś na kampingu, leniwie spędzając czas, trochę gotując. Odpoczynek dobrze nam robi. Czuję, ze mamy naładowane akumulatory…



