Argentyna – Dzień 187

Dzień sto osiemdziesiąty siódmy 29.03.2019

Cisza. Przed burzą. Razem z Guillermo jadę do miasta. Najbardziej niesamowite uczucie siedzieć w lokalnej kawiarni, w Malarque , rozmawiać przy stoliku po hiszpańsku, czerpać przyjemność w bycia w miejscu, w takim miejscu i w takim czasie.  O 14.00 asado. Przyjechał z Tupungato syn Guillerma Bruno wraz z jego siostrzeńcem – Tomasem. Dzień upływa spokojnie, wieczorem jedziemy o miasteczko. Trzeba kupić kolejny profil i opracować nową strategię podniesienie bagażnika. Wczorajszy patent się nie sprawdził. Na szutrach ( a przejechaliśmy wczoraj ponad 200 km beznadziejnie wymagającą drogą) bagażnik z całym wyposażeniem, bagażami, skrzyniami, kanistrami i oponą zapasową, po prostu zaczął tańczyć. Przesunął się… zdecydowanie na prawą stronę…

Walczymy dalej, a nasz pobyt w Malarque przedłużamy przynajmniej do środy.